Jej fascynacja estetyką lat 50. kiełkowała od dzieciństwa, napędzana klasykami kina pokroju Cry-Baby czy Grease. Jednak to muzyczny bunt – fascynacja metalem, a w konsekwencji postacią Dity Von Teese – nadał jej kierunek.
Pierwszy kontakt z czerwoną szminką przesądził o sprawie – przepadła. Latami eksperymentowała z estetyką retro, elementami mody tamtych czasów, ale też charakteryzacją i makijażem.
Odwagę do ostatecznego wejścia w pin-up zyskała dzięki ludziom, na których wpadła już jako studentka. Ludziom, którzy byli sobą bez przepraszania i którzy wprowadzili ją w życie w rytmie rock’n’rolla, zabraniając pytać: „a co pomyślą inni?”.
Do ekipy Pin Up Poland trafiła w gruncie rzeczy przypadkiem na Polish Boogie Festival, gdzie zadziałała prosta zasada: „a raz się żyje”.
Od zawsze bliżej jej do gothabilly i mroczniejszych klimatów niż do delikatności i klasyki, chociaż nie zamyka się na żadne możliwości. Dziś dalej rozwija swój styl i szuka siebie, ale jedno jest pewne: bez brudnego rock’n’rolla, dzikiego boogie i zarwanych nocy na parkiecie po prostu by jej tu nie było.